Portal Aktywni.pl korzysta z plików cookies. Korzystając z serwisu zgadzasz się na ich przyjmowanie. Zapoznaj się z naszą polityką cookies. Zamknij powiadomienie.

Aktywna strefa Forum

Zaloguj się przez Facebooka

Indywidualne »
» Aktywny szach-mat
Który piłkarz brzydszy? Wybierz!
vs


Aktywne pojedynki: zobacz rankingi zdjęć »
rozstrzygaj pojedynki
dodawaj zdjęcia
sprawdź kto wygrał

Aktywny szach-mat

Autor: Anna Kalinowska  Data publikacji: 2009-02-17

Tagi: gra w szachy, szachista, szachy

Galeria artykułu

Bartłomiej Macieja - aktualny szachowy mistrz kraju, mistrz Europy z 2004 roku, zawodnik stołecznej Polonii. Żyje bardzo aktywnie, nie ma czasu na odpoczynek.

Laikowi pierwsze co przychodzi na myśl na hasło „szachy" to najprawdopodobniej przewrotne powiedzenie „refleks szachisty". A Twój styl życia jest bardzo aktywny. Trudno Ciebie zastać w domu...

To prawda. Większość mojego czasu to treningi i wyjazdy na turnieje. A te organizowane są na wszystkich kontynentach, często w dość egzotycznych miejscach. Swoje wolne chwile przeznaczam na sport...

Co do refleksu - ktoś śmiejący się z tempa gry szachisty nie ma zazwyczaj o tym pojęcia. Dla przykładu powiem, że partia meczu szachów błyskawicznych trwa 10 minut, a więc refleks to podstawa. Zawodnik ma pięć minut na wykonanie około 40-60 ruchów w partii, więc na jedno posunięcie ma średnio pięć sekund - na pomyślenie i wybranie najlepszego zagrania, wykonanie ruchu na szachownicy i przełączenie zegara. Dlatego też, by ćwiczyć swój czas reakcji, chętnie uprawiam wszelkie dyscypliny ruchowe. Najchętniej grywam w tenisa stołowego i koszykówkę.

Czy ping pong to dobre uzupełnienie treningu szachowego?

Tak, tenis stołowy jest w pewien sposób podobny do szachów. Potrzebna jest koncentracja, przewidywanie ruchów przeciwnika, trafienie w jego najsłabsze punkty.
Mnie tak wciągnął, że od zeszłego sezonu gram nawet w rozgrywkach ligowych. Wyrobiłem licencję zawodnika, reprezentuję klub z Łomianek. Dla mnie to zabawa, ale miło brać udział w zawodach. Szachy stawiam na pierwszym miejscu, więc ping pong nie koliduje mi czasowo, gdyż traktuję go jako uzupełnienie treningu szachowego.

Jakie inne sporty są ważne dla szachistów?

Kondycja i ruch są generalnie dla nas istotne. Bardzo popularna jest piłka nożna, na zgrupowaniach kadry narodowej zawsze w nią gramy. Ja wprawdzie wolę koszykówkę...

Jak zaczęła się Twoja przygoda z szachami?

Jako pięciolatek spacerując z mamą w parku przyuważyłem ludzi grających w nieznaną mi wcześniej grę. Ponieważ lubiłem wszelkie układanki logiczne uparłem się, aby rodzice kupili mi szachy. Tak zrobili, myśląc że gra szybko mi się znudzi...

Kiedy rodzina straciła szansę, by wygrać z Tobą partię?

Myślę, że wieku 9 lat już nikt w rodzinie nie mógł mi dorównać. Obecnie mógłbym grać z całą familią równocześnie. Nie przesadzę jeśli powiem, że nawet nie patrząc na szachownicę jestem w stanie wygrać. Mój rekord to 30 partii na raz. Światowe rekordy wahają się w granicach około 1500 partii jednocześnie.

Jak wygląda trening szachisty?

Ja stosuję metodę, którą nazywam „kwantową" - albo pracuję, albo nie. Jak już idę na trening to przynajmniej na 8-10 godzin. Zdarza się i kilkanaście, gdy przygotowuję się do ważnych imprez. Potrafię więc i miesiąc spędzić dzień w dzień na treningu, a potrafię i kilka dni w ogóle nie grać. Ważnym aspektem treningu są turnieje i regeneracja po nich. Przygotowując się do najważniejszych zawodów kadra narodowa współpracuje z fizjoterapeutą.  Bardzo wskazane jest to, aby po zawodach pójść na spacer, doskonały jest też basen, gdyż podczas pływania zapomina się o grze. Ale i tak niektórzy szachiści analizują czasem całymi nocami swoje partie...

Czy po dziesiątej godzinie treningu umysł człowieka jest jeszcze w stanie dobrze funkcjonować?

Przewagą szachisty nad przeciętnym człowiekiem jest to, że potrafi dłużej myśleć, koncentrować się. Dla zwykłego śmiertelnika osiem godzin wytężonej pracy umysłowej to dużo, a ja bez problemu mogę się koncentrować i w dziesiątej godzinie.
Naszą zaletą jest też dobra pamięć. Podpowiem, że z reguły szachiści pamiętają wszystkie rozegrane przez siebie partie w ostatnim okresie i są w stanie odtworzyć je ruch po ruchu.
Możliwości posunięć nie da się jednak nauczyć na pamięć, gdyż jest ich podobno tyle, co gwiazd we wszechświecie. Dlatego trening to również analiza różnych wersji ustawienia na szachownicy. Trzeba te warianty powtarzać, by stały się odruchowe, by niemal sama ręka wiedziała, który ruch w danym momencie jest prawidłowy i najlepszy.
Robiono kiedyś badania porównujące szachy z warcabami i udowodniona, że jakby komputer potrafił w ciągu nanosekundy wskazać najlepszą sekwencję ruchów w warcabach, to w szachach ten sam komputer potrzebowałby 20 tysięcy lat, żeby opracować zwycięską koncepcję.

Podczas studiów na kierunku fizyki w Uniwersytecie Warszawskim byłeś jednym z najlepszych studentów, a jednak od kilku lat pracy magisterskiej nie napisałeś...

Gdy kończyłem studia sporo jej napisałem i to głupota, że wtedy tego nie skończyłem. Akurat w tamtym czasie zostałem mistrzem Europy i posypały się zaproszenia na ważne turnieje. Wiedziałem, że one są ważne „na teraz", bo jestem mistrzem kontynentu. Jak zacząłem jeździć to czasu na magisterkę zabrakło. W wolnej chwili chcę do tematu wrócić, nie poddałem się jeszcze.

Wciąż nieobroniona „magisterka" sugeruje, że z szachów da się wyżyć...

Da i to całkiem dobrze, pod warunkiem, że reprezentuje się przyzwoity poziom. Największa nagrodą, jaką kiedykolwiek wygrałem w jednym turnieju to ponad 100 tysięcy złotych - na mistrzostwach świata w New Delhi. W innych turniejach zarabia się mniej, ale nie mam powodów do narzekań.

To wspaniała nagroda, jednak najbardziej zaskakującą był pewnie koń?

Tak. Wygrałem go niedawno na turnieju kołowym w Amsterdamie. Jadąc tam nic nie wiedziałem o tej nagrodzie. Bardzo się ucieszyłem, że zawody wygrałem, a po zakończeniu niespodziewanie podszedł do mnie jeden z organizatorów i wręczył mi bonus. Pytam o co chodzi, myślałem, że może to jakieś trofeum, a oni mówią, że mają dla mnie konia. Nagrodę zapamiętam do końca życia, ale nie zdecydowałem się jej odebrać. Postanowiłem, żeby koń został w Holandii prosząc, aby został oddany upośledzonym dzieciom i służył do hipoterapii, a tym samym pomagał dzieciakom.

Kilka dni temu wygrałeś mistrzostwa Polski, a w tej imprezie brałeś udział 15. raz...

Tak, z czego dwa razy zwyciężyłem. Marzy mi się więcej - chcę pobić rekord Włodzimierza Szmida. Ten najlepszy zawodnik lat 70. i 80. był siedmiokrotnie mistrzem kraju, a startował w tym turnieju tyle razy, że moje piętnaście to na razie mało... Minione mistrzostwa zakończyły się po mojej myśli - wygrałem, choć było ciężko. Tytuł zdobyłem dopiero po dogrywce z Radosławem Wojtaszkiem, obecnym mistrzem Europy w szachach szybkich, a właśnie tym skróconym tempem była dogrywka rozgrywana. Jeden błąd mógł zdecydować o mojej porażce, gdyż miałem gorszą punktację pomocniczą.  Zmobilizowałem się i udało się wygrać. 

Jakie są Twoje najbliższe cele sportowe?

W marcu wyjeżdżam na indywidualne mistrzostwa Europy. Odbędą się w  Budwie, w Czarnogórze. To ważne zawody, gdyż najlepsi zawodnicy uzyskają awans do rozgrywek o mistrzostwo świata.

Jeszcze nikt nie dodał tego artykułu do ulubionych
Zaloguj się, aby zapisać w ulubionych

Masz konto na portalaktywni.com?

Nie pamiętasz hasła? | Zarejestruj się

Dodaj komentarz

Nie musisz zakładać konta, żeby podzielić się swoją opinią. Dodaj komentarz już teraz.

dodaj komentarz

Dodaj komentarz

imię lub nick: *

wróć

adres e-mail: * (adres e-mail nie będzie widoczny)

wpisz tekst z obrazka *

* - pola wymagane
Polecane na Aktywni.pl
Aktywne Pojedynki
Który piłkarz brzydszy? Wybierz!
vs
Reklama
Reklama
Zgłoś uwagi

Zgłoś uwagi do strony Aktywni.pl