Portal Aktywni.pl korzysta z plików cookies. Korzystając z serwisu zgadzasz się na ich przyjmowanie. Zapoznaj się z naszą polityką cookies. Zamknij powiadomienie.

Aktywna strefa Forum

Zaloguj się przez Facebooka

Indywidualne »
» Bieganie po zawale
Która piękniejsza? Wybierz!
vs


Aktywne pojedynki: zobacz rankingi zdjęć »
rozstrzygaj pojedynki
dodawaj zdjęcia
sprawdź kto wygrał

Bieganie po zawale

Autor: AKTYWNI.PL  Data publikacji: 2011-11-22

Tagi: , bieganie, serce, zawał, zdrowie

W 1986 roku przeszedłem ciężki zawał serca – 2 lata rehabilitacji wykreślone z życiorysu. Wtedy, po dłuższej przerwie zacząłem chodzić po górach – najpierw Beskid, potem Tatry. O bieganiu nawet nie myślałem – to zupełnie inny, dynamiczny typ wysiłku, który wówczas wydawał mi się nieosiągalny.

Galeria artykułu

 

Minęło kilka lat, urodził mi się syn, moja forma powoli zaczęła zwyżkować - rozwinęło mi się krążenie oboczne na obumarłej tętnicy wieńcowej. Mieszkałem wtedy w okolicach Błoń i Wisły . Z zazdrością  i brakiem wiary w swoje możliwości obserwowałem uprawiających jogging. Wreszcie któregoś jesiennego dnia sam spróbowałem.

Syn spał w łóżeczku, wyszedłem w dresie na Błonia, przeszedłem dla rozgrzewki około kilometra, zacząłem biec. Przebiegłem może 100 m, ucisk w klatce piersiowej i brak tchu, lęk przed kolejnym zawałem zmusiły mnie do marszu. Ale w końcu nic się nie stało i w kolejnych dniach wydłużałem dystans o kolejne 100 m wracając do domu skrajnie wyczerpany. Po około 3 miesiącach walki udało mi się przebiec dystans około ½ obwodu Błoń , a po kolejnych trzech - Błonia były moje. Odtąd dość regularnie biegałem 1 - 2  razy w tygodniu dystans ok. 5 km.

Po kilku kolejnych latach przeprowadziłem się na Krowodrzę i zmieniłem trasę, incydentalnie biegając pod Kopcem i w Lesie Wolskim. „Podpierałem się" jazdą na rowerze, nartami i rolkami ale nadal najważniejsze dla mnie było bieganie. Zaraziłem nim również syna, córkę i żonę bo skoro ja mogę to oni tym bardziej.

Po 20 latach po pierwszym zawale serce jednak odmówiło posłuszeństwa i przeszedłem drugi zawał. Stendy, koronarografia, bypassy i znowu koronarografia i stendy. Znowu ponad rok wyrwany z życia. Teraz wiedziałem już jednak o co walczę - „kto biega ten żyje !"  Sam dążyłem do maksymalnego usprawnienia serca, najpierw operacyjnie potem biegając. Już nie chciałem patrzyć z zazdrością na innych biegających. Sam biegałem, bez bólu, mierząc czas kolejnych okrążeń. Potem przeniosłem swoją pasję na zagraniczne wojaże biegając w Grecji, na Malcie, po leśnych ścieżkach Finlandii i po plażach Mombassy i Acapulco, niezależnie od pogody ciesząc się wolnością. Na olimpiadę już na pewno nie pojadę ale narodzona w bólach pasja biegania stała się wyznacznikiem mojejjakości życia.

Marek Pacholarz

Artykuł pochodzi z konkursu TIMEX

 

Jeszcze nikt nie dodał tego artykułu do ulubionych
Zaloguj się, aby zapisać w ulubionych

Masz konto na portalaktywni.com?

Nie pamiętasz hasła? | Zarejestruj się

Dodaj komentarz

Nie musisz zakładać konta, żeby podzielić się swoją opinią. Dodaj komentarz już teraz.

dodaj komentarz

Dodaj komentarz

imię lub nick: *

wróć

adres e-mail: * (adres e-mail nie będzie widoczny)

wpisz tekst z obrazka *

* - pola wymagane
Polecane na Aktywni.pl
Aktywne Pojedynki
Która piękniejsza? Wybierz!
vs
Reklama
Reklama
Zgłoś uwagi

Zgłoś uwagi do strony Aktywni.pl